wtorek, 3 grudnia 2019

Wniosek o konstruktywną pomoc

Grzegorz Smolarski - stanowisko do spraw środowiska
tel. 515 071 297
g.smolarski@cybinka.pl

Wniosek o konstruktywną pomoc

Witam serdecznie,

Potrzebna konstruktywna pomoc, a nie destruktywna
To, że system prawny w Polsce jest nastawiony na zniszczenie rolnika i rolnictwa polskiego nie znaczy, że państwo musicie brać w tym skandalu udział. Macie państwo wybór: pomóc rolnikowi opanować sytuację bądź wpędzić się w gigantyczne koszty oraz długotrwałe procedury administracyjne i procesy sądowe.
Potrzebna konstruktywna pomoc, a nie destruktywna.

Proszę pozwolić właścicielowi krów aby sam je odłowił ewentualnie pomóc mu i niech te krowy sprowadzi do siebie i je po prostu uwiąże.
Krowy tej rasy to są prymitywne pół dzikie zwierzęta. Nic dziwnego, że uciekły - taka ich natura i to nie jest wina rolnika.

Jeżeli nie można ich normalnie złapać ani podejść to trzeba zastosować naboje ze środkami usypiającym i uśpić zwierzęta w sensie uśpić środkami nasennymi, a nie zabić, następnie przetransportować je na gospodarstwo właściciela i kazać mu uwiązać. Jeżeli rolnik nie dopełni należytych starań żeby nad tym stadem zapanować to wtedy nakazać mu sprzedaż, a nie odbierać je na wyrost.

Proszę pamiętać o tym, że sytuacja, gdzie zwierzęta są rolnikowi zabierane to Gmina musi ponosić koszty ich utrzymania i opieki weterynaryjnej i często jest tak, że gmina nie daje rady i zwierzęta padają, natomiast oddanie zwierząt w ręce pazernych fundacji pro zwierzęcych prowadzi do wystawiania gigantycznych rachunków do zapłaty przez gminę i absolutnie nie gwarantuje zachowania dobrostanu zwierząt, ponieważ fundacje nie radzą sobie z opieką nad odebranymi zwierzętami. Fundacje najlepiej radzą sobie z wystawianiem gigantycznych rachunków za wyssane z palca usługi, które nie miały miejsca bądź naciągane usługi, które były zbędne.

Tego typu bydło da radę wyżyć samo w okresie zimowym będąc na wolności, mając dostęp do lasów, pól, łąk. Tak samo jak żubry żyjące na wolności, chociaż wskazane by było przynajmniej w okresie początkowej adaptacji dokarmiać bydło w okresie zimowym. Ta włochata rasa spokojnie przetrwa zimą w lesie.

Może warto rozważyć zamiast ich odławianie ich zimowe dokarmianie w lesie, gdzie są obecnie? Po prostu można zobligować do tego rolnika, żeby dokarmiał te swoje krówki zimą w lesie to wtedy gmina zaoszczędzi dziesiątki tysięcy zł, a rolnik nie trafi do pudła, chociaż jeżeli to jest majętny człowiek to wynajmie sobie prawnika, który z tego go wybroni, bo to nie jego wina, że bydło mu uciekło i nie jest to ani zaniedbanie ani znęcanie się.

Jednak stopień ryzyka, że tak zwane wolne sądy wydadzą irracjonalny, krzywdzący dla rolnika wyrok jest bardzo duży, więc radziłabym nie ryzykować i nie przechodzić przez ten sądowy młyn tylko sprawę załatwić poza sądem.

Bracia Skorupa stracili ogromne stado bydła mimo, że byli niewinni, bo tak działają tak zwane wolne sądy w Polsce. Mieli beznadziejnego prawnika - takiego jakiego sobie wybrali. Ale niestety wynajęcie nawet bardzo dobrego prawnika nie gwarantuje wygranej w sądzie, mimo oczywistych racji strony, ponieważ jak powiedziałam, działające w Polsce antyrolnicze, antypolskie sądy bardzo często wydają oderwane od prawa i rzeczywistości wyroki.

Druga opcja jest taka, że rolnik może zrzec się krów na rzecz gminy wówczas gmina będzie dokarmiała krowy w okresie zimowym w tym lesie i będzie miała swoją atrakcję turystyczną i łowiecką. W Polsce kiedyś żyły dziko tury, które niestety wyginęły. To bydło szkockie może zastąpić je. Oczywiście należy się liczyć ze szkodami łowieckimi, bo to bydło będzie wchodziło innym rolnikom w szkodę tak jak sarny i jelenie oraz dziki.

"W związku ze wszczętym postępowaniem administracyjnym z urzędu przez Gminę Cybinka w sprawie czasowego odebrania zwierząt właścicielowi stada krów należącego do spółki "BARD-BUD" z siedzibą w Maczkowie 8, Urząd Miejski w Cybince poszukuje firm lub osób fizycznych (rolników), którzy podjęliby się odłowienia 5 szt. bydła rasy hihgland cattle przemieszczających się luzem w okolicach miejscowości Urad. Zainteresowanych prosimy o kontakt osobisty, telefoniczny lub drogą elektroniczną. Osoba do kontaktu :Grzegorz Smolarski - stanowisko do spraw środowiska tel. 515 071 297, e:mail g.smolarski@cybinka.pl"

Z poważaniem,
Rzecznik Praw Hodowcy
Izabella Redlarska, Rancho Romantica Rebelle, Czukty 1, 19-420 Kowale Oleckie, Woj.Warmińsko-Mazurskie, tel. 511945226, https://rzecznikprawhodowcy.blogspot.com/

Instrukcja w sytuacji kryzysowej dotyczącej napadu fundacji prozwierzęcej na gospodarza

Urząd Gminy Igołomia-Wawrzeńczyce
32-125 Wawrzeńczyce 57
Tel/fax: 12 2874003, 2874007, 2874037
ug_igwaw@poczta.onet.pl


Instrukcja w sytuacji kryzysowej dotyczącej napadu fundacji pro zwierzęcej na gospodarza

Proszę natychmiast uruchomić fundusz Gminy celem wspomożenia rolnika na miejscu. Proszę pomóc mu wysprzątać jego siedlisko, zadbać o wygląd i higienę.

Usunąć wszelkie ostre przedmioty z miejsca bytowania zwierząt oraz gnój i pościelić świeżo słomą. Zaopatrzyć gospodarstwo w paszę i karmę jeśli jej nie ma.

Dać do pomocy jedną osobę tymczasowo zanim gospodarz się ogarnie.

Udzielić pomocy prawnej gospodarzowi. Pomóc mu skompletować wszelkie niezbędne dokumenty dokumentujące jego niewinność: wszelkie faktury zakupu paszy, usług weterynaryjnych, szczepień.

Poszukać świadków w tym weterynarzy, którzy zaświadczą, że gospodarz dba o zwierzęta. Ustalić co się stało, czy faktycznie zwierzęta były w tragicznej kondycji, czy to tylko wybujała wyobraźnia fundacji prozwierzęcej, która zarabia grube tysiące na takich akcjach.

Natychmiast wysłać swoich weterynarzy na miejsce przetrzymywania zwierząt przez fundację i zlecić im (absolutnie nie korzystać z weterynarzy proponowanych przez fundację) wywiezionych zwierząt. Wykonać zdjęcia fotograficzne wszystkich wywiezionych zwierząt, policzyć zwierzęta. Opisać w protokole.

Wysłać urzędników z gminy do przeprowadzenia inspekcji w miejscu przetrzymywania zwierząt przez fundację celem dokonania oględzin zwierząt, miejsca, paszy, warunków utrzymania. Sprawdzić czy personel ma wymagane kompetencje, kwalifikacje do opieki nad tego typu zwierzętami, czy są doświadczone to osoby. Spisać wszystkich z imienia, nazwiska, adresu. Sporządzić protokoły z tych oględzin.

Gdy fundacja wystąpi o tymczasowy zabór zwierząt, wydać decyzję odmowną, zażądać zwrotu zwierząt na okradzione gospodarstwo i dopilnować, by wszystko na tym gospodarstwie grało.

Nadzorować gospodarstwo. Pouczyć rolnika o jego prawach i obowiązkach w temacie hodowli zwierząt. Udzielić pomocy prawnej I hodowlanej rolnikowi.

Jeśli pomożecie swojemu mieszkańcowi to on uniknie więzienia, przepadku mienia i utratę domu, a wy zaoszczędzicie na tym kilkadziesiąt do kilkuset tysięcy złotych sztucznie generowanych kosztów, które nalicza sobie fundacja w takich okazjach za przetrzymywanie zrabowanych zwierząt oraz ich transport, oględziny, rzekome leczenie.

Do dzieła! Za każdy dzień przetrzymywania zwierząt rolnika fundacja wystawi rachunek gminie do zapłaty i będzie to wysoki rachunek.

W razie pytań i wątpliwości proszę dzwonić - pomogę ile mogę.

Z poważaniem,

Rzecznik Praw Hodowcy
Izabella Redlarska, Rancho Romantica Rebelle, Czukty 1, 19-420 Kowale Oleckie, Woj.Warmińsko-Mazurskie, tel. 511945226

poniedziałek, 9 września 2019

Odwołanie od decyzji wójta z dnia 7 sierpnia 2019 o czasowym odebraniu moich ukochanych koni, suczki Amari, owieczek i kóz


IGKm.6140.2.2019.mb

Marek Wachowski
Samorządowe Kolegium Odwoławcze
ul. Kajki 10/12
10-547 Olsztyn
sekretariat@sko.cso.pl
tel. (89) 523 53 96, tel./fax (89) 527 49 37

Za pośrednictwem

Wójt gminy:
Krzysztof Locman

Kościuszki 44
19 - 420 Kowale Oleckie

 87 523 82 74
 87 523 82 09
 87 523 82 79

Fax: 87 523 82 09


Odwołanie od decyzji wójta z dnia 7 sierpnia 2019
 o czasowym odebraniu
 moich ukochanych koni, suczki Amari, owieczek i kóz


Niniejszym odwołuję się od decyzji wójta o czasowym odebraniu moich ukochanych zwierząt. Odwołuję się od całości decyzji. Domagam się zwrotu wszystkich moich zwierząt na moje gospodarstwo i wypłaty odszkodowania za te zwierzęta, które zostały doprowadzone do śmierci poza moją farmą oraz zadośćuczynienia dla mnie za wywołaną trzykrotną traumę przez 3 lata z rzędu, przez zorganizowaną grupę przestępczą, która mnie bestialsko napadła i okradła.

Domagam się przyznania pełnomocnika z urzędu reprezentującego mój interes prawny, ponieważ jestem tylko zapracowanym rolnikiem, a mam przeciwko sobie zorganizowaną grupę przestępczą, biegłą w przepisach prawnych i manipulacjach materiałem dowodowym, jak też w preparowaniu fałszywej, antydatowanej dokumentacji weterynaryjnej.

Wnoszę o nie branie pod uwagę żadnej obdukcji zwierząt wykonanej poza moim gospodarstwem, albowiem zwierzęta wywiezione z mojego gospodarstwa były w dobrym stanie, w dobrej kondycji i były zdrowe. Nie były badane na moim gospodarstwie w takim stanie, tylko dopiero, gdy zostały wywiezione, przetrzymane, przegłodzone, otrute, zakażone, zagłodzone na śmierć.

Osoby zaś sprowadzone na moje gospodarstwo celem rabunku mojego mienia to są osoby podstawione i niewiarygodne. Wiele z nich czerpie korzyści materialne lub finansowe z tytułu tego, że zostałam okradziona, lub są zawodowo uzależnione od osób, którym zależy na tym, aby zeznania były dla mnie niekorzystne.

Wnoszę o uchylenie decyzji wójta.
Wnoszę o przywrócenie terminu na złożenie tego odwołania, bo nie mam gdzie wydrukować i za co wysłać.

UZASADNIENIE

Nazywam się Izabella Redlarska. Jestem rolnikiem, hodowcą, Rzecznikiem Praw Hodowcy, Koordynatorem 35 Okręgu Olsztyn Warmińsko-Mazurskie z ramienia Jednej Polski.

Jestem Polką z krwi i kości, z dziada i pradziada, oraz z wychowania. Urodziłam się i wychowałam w polskim Szczecinie. Dzieciństwo i wakacje spędzałam na wsi u dziadków, na ich gospodarstwie, gdzie zajmowałam się tam z radością zwierzętami oraz ogrodem. Od dziecka przejawiałam zainteresowania życiem na wsi - to było to, co mi odpowiadało. Zawsze bardzo dobrze czułam się na wsi, na łonie natury.  Tak naturalnie i swobodnie.

Ukończyłam Technikum Odzieżowe oraz Studia Hotelarskie, studiowałam też anglistykę i ekonomię. Jestem katoliczką. Mam poglądy wolnościowe oraz narodowe, chrześcijańskie, humanitarne, konserwatywne. Jestem tradycjonalistką. Jestem mięsożercą. Mam krew grupy 0 Rh minus - jest to krew starożytnych myśliwych, ludzi spędzających swój czas na polowaniach, oraz jedzących duże ilości mięsa. Nie potrafię funkcjonować bez mięsa, tym bardziej, że cierpię na niedoczynność tarczycy, która sprawia, że jestem często zmęczona i senna i tylko mięso stawia mnie na nogi.

Dodam, że jedynie swojskie gospodarskie mięso ma wartości odżywcze i zdrowotne. Po mięsie kupionym w sklepie często choruję, ponieważ jest ono nafaszerowane chemią i mój organizm to wychwytuje. Nawet u moich kotów obserwuję wstręt do jedzenia kurczaków kupowanych w sklepie.
Bez wskaźników elektronicznych jestem w stanie wykryć I odczuć na własnej skórze szkodliwość mięsa sprzedawanego w sklepach.

Przed laty, jako osoba dorosła i świadoma moich marzeń i pragnień, podjęłam decyzję o wyprowadzeniu się z miasta i zamieszkaniu na łonie natury, ponieważ kocham naturę, kocham zwierzęta. To jest mój świat.

Zanim wyjechałam z miasta pracowałam w wielu diametralnie różnych zawodach. Byłam ciekawa życia i chciałam się jak najwięcej nauczyć. Między innymi pracowałam w zakładzie krawieckim jako krawcowa, w sądzie jako sekretarka i protokolantka, w salonie handlowym jako sprzedawca samochodów, następnie jako sprzedawca żaluzji, potem w firmie spedycyjnej jako spedytor, w firmie ubezpieczeniowej jako agent ubezpieczeniowy, dla firmy Oriflame jako dystrybutor kosmetyków i środków czystości,  w kwiaciarni jako bukieciarka, w agencji crewingowej jako asystentka prezesa firmy oraz pracownik kadrowy, jako korepetytor z języka angielskiego, jako nauczycielka i lektor języka angielskiego, jako stewardessa na statkach norweskich.

Prowadziłam też własną jednoosobową firmę, gdzie zajmowałam się tłumaczeniami językowymi, naborami na hostessy i panie sprzątające, handlem nieruchomościami oraz projektowaniem stron internetowych.

Zrezygnowałam z działalności gospodarczej z powodu dużych obciążeń ZUSowskich. Haracz dla ZUS to był zbyt duży ciężar dla początkującej, raczkującej działalności gospodarczej. Dokuczał też brak finansowania działalności na zakup niezbędnych urządzeń biurowych i kamery oraz wynajem biura.

Od 17 lat samodzielnie prowadzę gospodarstwo hodowlane na Mazurach Garbatych i wytrwale trzymam się zawodu hodowcy, rolnika i ogrodnika, bo jest to moje powołanie.

Od dziecka marzyłam o tym, żeby zostać rolnikiem lub leśnikiem, ale rodzice mnie do tego zniechęcali z uwagi na ciężką pracę i ciężkie warunki życia i pracy na wsi oraz moje zdrowie, ponieważ od dziecka chorowałam na reumatyczne zapalenie stawów  i miałam słabe serce.

Zgadza się - praca na gospodarstwie jest ciężka i warunki są ciężkie, ale to jest prawdziwe życie, prawdziwa, samodzielna praca na łonie natury dająca poczucie wolności i naturalności i mnie taki styl życia odpowiada. Uwielbiam przebywać na świeżym powietrzu i robić coś aktywnego, coś pożytecznego - widzieć efekty pracy moich rąk.

Od 17 lat jestem rolnikiem oraz hodowcą zwierząt gospodarskich i szlachetnych.
Zakup gospodarstwa na Mazurach umożliwiła mi ciężka praca za granicą na statkach norweskich, gdzie zarobiłam dosyć dobre pieniądze. Nikt mi nic za darmo nie dał - gospodarstwo kupiłam za własne, ciężką pracą zarobione pieniądze, a teraz zorganizowana grupa przestępcza wyciąga swoje pazerne, lepkie łapy po moją własność: prokurator Truchan nałożył zabezpieczenie na moją hipotekę na kwotę ponad 120 000 złotych, jednocześnie fałszywie oskarżając mnie o znęcanie się nad zwierzętami.

Wnioskował też o wydanie zakazu hodowli zwierząt i groziło mi, że przyjadą złodzieje i również ukradną moje kury i pozbawią mnie nie tylko mleka i mięsa, jak już to zrobili, ale także jajek. Ta banda najchętniej zagłodziłaby mnie na śmierć, byle tylko przejąć moje gospodarstwo.

Szubrawcy internetowi, którzy przez lata szczują na mnie lokalne instytucje przy pełnej wiedzy i aprobacie Prokuratury Rejonowej w Olecku, gorączkowo szukają przepisu na podstawie którego ktoś mógłby mi zabrać ogród i moje warzywa - to jest ten poziom nękania I zaszczuwania, którego jestem ofiarą.

Hodowlę zwierząt zaczynałam skromnie od stada kur i jednej kozy.
Jestem samoukiem. Potrafię sama się uczyć i doszkalać. Przez lata przestudiowałam wszystkie dostępne w miejscowej bibliotece podręczniki do hodowli zwierząt oraz uprawy ziemi i pastwisk oraz sadów, a także warzyw.

Także później kupiłam sporo używanych i nowych podręczników i poradników na internecie. Mam pokaźną biblioteczkę na temat rolnictwa, hodowli, treningów koni, przetworów oraz serowarstwa. Lata temu wyrabiałam sery. A o to owoce i warzywa wynikające z moich samodzielnych studiów i pracy:

https://ogrodyindianki.blogspot.com/

Zanim nabyłam kolejne zwierzę najpierw studiowałam szczegółowo i analizowałam podręczniki dotyczące hodowli danego gatunku i gdy już wiedziałam wszystko - wybierałam odpowiednią dla siebie rasę i dokonywałam zakupu. Każdy nowy zwierzak pojawiający się na moim Rancho to wielka radość. ❤

Wszelkie oszczędności i środki inwestowałam w gospodarstwo, swoim osobistym kosztem. Moje osobiste potrzeby zawsze schodziły na drugi plan, bo najważniejsze było gospodarstwo i zwierzęta. W tym kontekście bardzo boli wielka krzywda, którą doznałam od systemowego bezprawia, które doprowadziło do okradzenia mnie z mojego majątku i zniszczenia moich hodowli. 😢😢😢

W swojej karierze hodowlanej wyhodowałam ponad 50 kóz, 50 owiec, kilka sztuk koni, kilka sztuk bydła mlecznego, hodowałam inne gatunki drobiu takie jak kaczki, gęsi, indyki, perlice - w niewielkich ilościach na własne potrzeby, a także króliki.

Moje gospodarstwo jest gospodarstwem niezmechanizowanym. Staram się prowadzić je metodami tradycyjnymi, ekologicznymi, oraz dostosowanymi do istniejących warunków w jakich przyszło mi hodować zwierzęta.

Zwierzęta hoduję w sposób naturalny, maksymalnie zbliżony do warunków naturalnego chowu. Zwierzęta u mnie mają ogrom wolności i są bardzo szczęśliwe. Kochają mnie, a ja kocham je. Uwielbiam także przebywać wśród roślin, wśród natury. Pasjami uprawiam ogród, a w nim warzywa, owoce i zioła, kwiaty, drzewka owocowe i krzewy.

https://ogrodyindianki.blogspot.com/

Owoce mojej ciężkiej, 17 letniej pracy zostały bestialsko i cynicznie zrabowane w środku nocy 3 maja w samo święto Konstytucji w 2018 roku, która jest gwarantem prawa własności i wolności oraz 8 kwietnia 2019 roku w dzień.

https://kreatywnaromantyczka.blogspot.com/2018/06/terror-2-i-3-maja-2018-roku.html

Z tego przykładu widać, że urzędnicy i organizacje pozarządowe stawiają się ponad Konstytucję i ponad elementarne prawa człowieka zagwarantowane przez Konstytucję.

30 lat po Magdalence urzędy i organy ścigania służą terroryzowaniu obywatela, a nie ochronie jego podstawowych praw.

Moje hodowle zostały zniszczone przez podłość lewicowych funkcjonariuszy organów ścigania, przez chciwość i podłość lewicowych urzędników, oraz fundacji terrorystycznych zwanych fałszywie fundacjami pro zwierzęcymi, albowiem fundacje nie działają dla dobra zwierząt, a tylko i wyłącznie dla własnych interesów.

Fundacje zarabiają na zrabowanych zwierzętach grube tysiące. Żyją z kradzieży cudzego mienia.

Obecny system państwa popiera napadanie na swoich obywateli w środku dnia i nocy i bezwzględne ich rabowanie.

Ponieważ to pismo zamierzam wysłać również do wiadomości z Ministerstwa Sprawiedliwości, do pana Zbigniewa Ziobro, zamieszczam w nim również postulaty, które powinny zostać w naszym kraju zrealizowane dla dobra Polski I polskich hodowców.

MOJE POSTULATY
Postulat 1
Postuluję o wzmocnienie prawa własności tak, aby żaden bandyta z pseudo fundacji pro zwierzęcej lub urzędas czy funkcjonariusz państwowy nigdy nie miał możliwości wtargnąć na prywatny teren Polaka, by splądrować mu jego posesję, jego gospodarstwo, włamać się rolnikowi do domu, pobić go i wywlec w kajdankach z domu w skarpetkach pod fałszywym pretekstem podejrzenia zaniedbania zwierzęcia.

Trzeba skorygować ustawę o ochronie zwierząt w ten sposób, by zabezpieczyła ona prawa człowieka i interesy hodowcy i właściciela zwierzęcia.

Niedopuszczalne jest to, aby ludzi traktowano gorzej niż zwierzęta.

Pierwszy, który stawiał zwierzęta ponad ludzi to był Hitler. Stawianie zwierząt ponad dobro ludzi to jest faszyzm. Faszyzm jest ideologią zbrodniczą i zakazaną w naszym państwie. Żadna instytucja nie ma prawa działać w sposób faszystowski wobec Polaków, wobec polskich hodowców.

Niedopuszczalne jest to, aby ludzi skazywano na więzienie za zabicie karpia na stół wigilijny!

Ustawa o ochronie zwierząt w obecnej formie prowadzi do skrajnej patologii, gdzie fundacje prozwierzęce napadają na hodowle, skąd z premedytacją rabowane są zwierzęta zadbane, zdrowe, którym nie dzieje się krzywda - i pod pretekstem rzekomego ich ratowania wywożą je, po to, żeby czerpać na tej podstawie ogromne korzyści finansowe i materialne.

Branża prozwierzęca w Polsce jest to najbardziej zakłamana i obłudna patologia w kraju. Chamska grabież pod pretekstem ratowania zwierząt.

Ja walczę z tą patologią jako hodowca, ale nie mam takich narzędzi prawnych aby zrobić z tym należyty porządek. Przede wszystkim zaś nie da się przywrócić do życia zwierząt, które fundacja i wójt doprowadzili do śmierci. Ponad 20 owiec i kóz wymordowali mi. Także doprowadzili do śmierci nowo narodzonego źrebaka.

Nie jestem jedyną osobą, której zwierzęta ukradziono i wymordowano. Sejm w obecnym składzie pali głupa, że nic się nie dzieje. Posłowie obecnej kadencji Sejmu opracowali bardzo szkodliwe zmiany do ustawy o ochronie zwierząt, które bardzo ułatwiają wszelkie patologie ze strony fundacji prozwierzęcych, a w tym: manipulacje materiałem dowodowym, grube mataczenie, wystawianie fałszywych  zaświadczeń i opinii oraz łapownictwo i korupcję, przestępcze przejmowanie cudzej własności.

Fundacje prozwierzęce mają większe uprawnienia niż służby specjalne przez co działają jak terroryści. Nie liczą się z prawem, nie liczą się z właścicielami zwierząt, nie liczą się z dobrem zwierząt w tym biznesie, bo jest to biznes. Chodzi o to, by się jak najbardziej nachapać cudzym kosztem w świetle rzekomego prawa - by okraść człowieka z jego dobytku i go zaszczuć, by nie miał siły się bronić i walczyć o swoje prawa. Fundacje na swoje ofiary często wybierają osoby samotne, starsze, chore, które posiadają zarówno zwierzęta jak i atrakcyjne nieruchomości.

Jest to wyrachowana, perfidna działalność prowadząca do ograbienia właściciela ze wszystkiego co on posiada. Obrabowany człowiek jest zamykany do więzienia lub do psychiatryka, aby nie mógł walczyć o swoje prawa, o swój majątek.

Postulat 2
Należy przywrócić chłopom prawo do uboju gospodarczego na gospodarstwie.

Od tysięcy lat, odkąd ludzie hodują zwierzęta, było to rzeczą całkowicie naturalną, powszechną i normalną, że chowano na gospodarstwach i ubijano bez pośredników zwierzęta celem pozyskania mięsa, skór, futer.  Z reguły podczas uboju samodzielnie ubijano na gospodarstwie lub proszono doświadczonego ubojowca z sąsiedniego gospodarstwa. Rzeźnia była wyborem, a nie przymusem.

Odchowane zwierzęta zabijano na mięso w miejscu ich wyhodowania i sporządzano z nich smakowite i zdrowe, pożywne potrawy, wędliny, konserwy.

Tę wolność nam rolnikom odebrano po raz pierwszy w historii ludzkości przez tyranistyczną Unię Europejską, która zabezpiecza interesy lobbystów.

Od kilku lat tyranistyczna Unia Europejska zakazała uboju, komplikując gospodarzenie i życie rolnikom i hodowcom.

Rolnicy są zmuszani do sprzedaży zwierząt po zaniżonych cenach do rzeźni, często poniżej progu opłacalności. Mi handlarze bydła proponowali kiedyś 1 złoty za kilogram zdrowej, ekologicznej wołowiny, która w sklepie kosztuje nawet 40 złotych za kilo!

Teraz zwierzęta muszą przeżywać traumę transportu i bestialskiego mordu w rzeźniach.

Ubite zwierzęta w postaci tusz mięsa trafiają do fabryk, gdzie mięso jest zatruwane chemikaliami i pompowane wodą.

Takie trujące sztuki mięsa leżą potem w supermarketach w bardzo wysokich cenach.

Mięso, które przechodzi przez pośredników jest toksycznym i drogim oszustwem napompowanym wodą i chemikaliami.

Uciążliwość i nieludzkość transportu zwierząt do rzeźni pokazuje, że zwierząt nie należy transportować, lecz należy ubijać w miejscu wyhodowania i chowu, aby im zaoszczędzić stresu i zbędnych cierpień.

Zatem należy przywrócić chłopom prawo do uboju gospodarczego na gospodarstwie.
Proste? - Proste.

Postulat 3
Zdecydowana likwidacja dzików z ASF.  Budowa ogrodzenia na granicach uniemożliwiającego przemieszczanie się dzików z innych krajów do Polski.

Przeprowadzenie drobiazgowych badań dotyczących pochodzenia zarazy oraz sposobów jej rozprzestrzeniania się oraz sposobów jej zapobiegania.

Postulat 4
Rządowy program finansowania budowy przydomowych rzeźni i masarni na gospodarstwach rolnych zajmujących się hodowlą trzody chlewnej, bydła oraz innego żywca.

Zabrać bankowi Morgana 20000000 i dać polskim rolnikom na budowę przydomowych rzeźni I masarni celem zatrudniania okolicznych Polaków w tych zakładach.

Resztki poubojowe mają odbierać fermy lisów i schroniska dla psów.

Ułatwić rolnikom prowadzenie przydomowych ferm lisów i schronisk dla psów.

Obecny system państwowy to rak, który atakuje zdrową tkankę narodu.  Od wielu miesięcy, a nawet paru lat, państwo niszczy hodowle trzody chlewnej w Polsce. Państwo sprzyja zachodnim lobbystom, którzy przejmują rynek zbytu w Polsce za pomocą sztucznie roznoszonej epidemii ASF.

W Polsce z powodu spożywania zatrutej żywności z Zachodu umiera rocznie po 100 000 ludzi na raka. Musimy zadbać o zdrowie Polaków i bezpieczeństwo żywności. Tylko polska żywność ma rację bytu w Polsce.

Postulat 8 Prawo do broni
Polacy mają prawo do samoobrony i w związku z tym muszą mieć też prawo do broni.  Jedno prawo wypływa z drugiego.

To skandal, że Naród, który tyle wycierpiał podczas II wojny światowej jest
najbardziej bezbronnym społeczeństwem na świecie.

Dla bezpieczeństwa narodu polskiego pożądane jest aby w każdym polskim domu była broń.

Ja mieszkam na koloni za wsią, w szczerym polu i nic mnie i nikt mnie nie chroni. Policja zamiast bronić napada, okrada, dewastuje mi dom, porywa i wywozi poza miejsce zamieszkania nawet 60 km dalej i porzuca.

Fundacje prozwierzęce nie zabierają ludziom zwierząt po to, żeby je uratować, tylko po to, żeby na nich grubo zarobić.

Fundacje prozwierzęce zarabiają na kilka sposobów na kradzionych zwierzętach. Mianowicie zarabiają na:

Na zawyżonych kosztach transportu,
Na zawyżonych kosztach pozorowanej obdukcji,
Na zawyżonych kosztach utrzymania zrabowanych zwierząt,
Na zawyżonych kosztach rzekomego leczenia,
Na zbiórkach internetowych organizowanych rzekomo na zrabowane zwierzęta.
Na sprzedaży zrabowanych zwierząt.

Tak samo stało się w moim przypadku. dwukrotnie zostałam bestialsko napadnięta i obrabowana z mojego inwentarza. Wywieziono zwierzęta zdrowe, w dobrej kondycji, którym nic nie zagrażało, którym nie zagrażała śmierć na moim gospodarstwie. Duża liczba zwierząt została zmarnowana, zagłodzona na śmierć.

Moje konie były zadbane, karmione, pojone, czesane, szczotkowane werkowane, szczepione i odrobaczane. Wójt nie zadał sobie trudu, żeby przesłuchać osoby, które zajmowały się końmi przez ostatni rok, które o konie dbały, nadzorowały, karmiły, poiły, czesały, szczepiły, szczotkowały, werkowały, trenowały, wychowywały.

Wójt nie zadał sobie trudu, żeby przesłuchać weterynarzy, którzy przyjeżdżali na moje gospodarstwo hodowlane odrobaczać, szczepić.

Wójt zignorował opinię pani lekarz weterynarz Izabeli Laszczyńskiej, która mówi o tym, że w czerwcu roku 2018 konie wszystkie były zdrowe i w bardzo dobrej kondycji, co kłóci się z oszczerstwami Elżbiety Kozłowskiej z Fundacji Molosy Adopcje, która kłamie, że ja zaniedbuję zwierzęta i znęcam się nad nimi od 17 lat.

Decyzja wójta została wydana w oparciu o fałszywe opinie weterynaryjne oraz fałszywe zeznania. Owszem dwa konie przed przyjazdem fundacji padły, ale padły z przyczyn naturalnych. Źrebak dostał kolkę, a wysokoźrebna klacz przewróciła się i poroniła.

Pozostałe na gospodarstwie konie były w kondycji zadawalającej i dobrej.
Były pod moją opieką. Były codziennie karmione i pojone. Na gospodarstwie znajdował się zapas paszy objętościowej i treściwej, lizawki solne, swobodny, łatwy dostęp do wodopoju 24 godziny na dobę.
Konie nie miały prawa być odwodnione, bo były czynne stawy i dwie rzeczki, na polu stała woda. Zwierzęta wielokrotnie w ciągu dnia piły.

Na polu mam 11 hektarów wysokiej, gęstej trawy i dostęp do czystego wodopoju z rybkami, kijankami, żabami. Budynek pełniący rolę wiaty jest bezpieczny, czysty, przestronny. Gospodarstwo i warunki utrzymania zwierząt spełniają wymogi unijne.

Wnoszę o uchylenie decyzji wójta.
Wnoszę o przywrócenie terminu na złożenie tego odwołania, bo nie mam gdzie wydrukować i za co wysłać.

Z poważaniem,
Naturalistyczna hodowczyni koni, owiec i kóz: Izabella Redlarska, Rancho de Rebelle, Czukty 1, 19-420 Kowale Oleckie, Woj.Warmińsko-Mazurskie, tel. 511945226

Moje fotografie:
https://www.instagram.com/izabella_redlarska/

Moje Rancho i hodowla koni:
http://ranchoderebelle.blogspot.com/




sobota, 20 lipca 2019

Porównanie pastwisk w Czuktach

Dla porównania dwa pastwiska w Czuktach: jedno bogato zarośnięte, pełne paszy u mnie na moim gospodarstwie, drugie wygolone do gołej ziemi u sąsiada.

Na polu u sąsiada: brak trawy, brak wody, brak wiaty - a mimo to jemu nikt krów nie zabiera.

Ja zwierzęta w Czuktach hoduję od 17 lat.
Zaczynałam od jednej kozy i zawsze zwierzęta u mnie miały paszę zapewnioną. W sezonie pastwiskowym naturalnie na moich łąkach, a na zimę robiłam im siano albo kupowałam gotową paszę.

Po 17 latach przyjeżdża sobie cwaniara ze Śląska i kradnie mój dobytek i oczernia mnie po całym internecie, że ja się niby znęcam w taki sposób, że niby głodzę i morduję konie.

Chamstwo i bezczelność tej kobiety i arogancja nie zna granic. Chamstwo, zakłamanie , obłuda.

Znowu są fabrykowanie pseudo dowody przeciwko mnie, mające udowodnić, że niby się znęcałam.

Najpierw są oszczerstwa, a potem są dorabiane do nich pseudo dowody. Tak działa fundacja Molosy Adopcje.

Zdjęcia moich koni Urzędu Gminy Kowale Oleckie


To są zdjęcia moich koni zrobionych po padnięciu Dakoty przez gminę Kowale Oleckie, a dokładniej przez urzędników tej Gminy. Widać dokładnie na tych zdjęciach, że konie nie były zagłodzone, ani zaniedbane i takie konie zostały ukradzione z mojego gospodarstwa przez Kozłowską, Justynę Kapicę, Elwirę Jakubiak.

Podczas interwencji te kobiety manipulowały zdjęciami, zrobiły zmanipulowane zdjęcia na których konie wyglądają chudziej niż w rzeczywistości wyglądały.

Nie było podstawy prawnej do wywiezienia koni z mojego gospodarstwa, a zostały wywiezione i są ukrywane przede mną od ponad 3 miesięcy.

Za przetrzymywanie mojej własności, moich koni poza moim gospodarstwem cyniczna oszustka pobiera wysokie wynagrodzenie od gminy Kowale Oleckie w wysokości co najmniej 5000 zł miesięcznie. Jeśli jeszcze nie wystawiła im rachunku, to na pewno to zrobi wcześniej czy później, bo ona ona z tego żyje.

Indianka


Widok z drewutni na zielone podwórko